|
Thursday, December 8, 2011 Z okazji zbliżających się letnich Igrzysk Olimpijskich Londyn (jako gospodarz tej imprezy) wypuścił film promujący miasto: 'Sport At Heart' Jeremy Irons <3 Mnie i tak ten utwór zawsze będzie kojarzył się z Queer As Folk :)
Proud (nie zmienia to faktu, że pierwszy odcinek był beznadziejny *słucha dialogu i tarza się ze śmiechu na podłodze* XD
Sunday, October 16, 2011 Zebrało mi się na słuchanie X Japan (a dokładnie płyt z "The Last Live"). Ehhh. <3
Saturday, September 3, 2011 Na wyjście do kina wcale nie musiałam mojego małża długo namawiać. Nie wybraliśmy się jednak ani na "Króla lwa" ani na "Debiutantów" a na "Crazy, Stupid, Love" (po naszemu: "Kocha, lubi, szanuje"). Jestem autentycznie zachwycona tym filmem. Tak sprawnie zrobionej i wyważonej komedii romantyczno-obyczajowej już dawno nie oglądałam. Julianne Moore i Steve Carell - rewelacyjni! Ryan Gosling - albo mi się wydaje albo wyprzystojniał. I na dodatek ta klata <3 ("Seriously!? It’s like you’re photoshopped!" XD So true!). Pojawiło się też kilka ciekawych twistów w fabule (w końcu coś co nie jest kolejną kalką z innych filmów). Polecam gorąco!
Friday, September 2, 2011 Wczoraj byliśmy z małżem w kinie na "Kowboje i obcy". i w zasadzie na tym mogę skończyć moją relację z seansu bo fabuła filmu została streszczona w tytule :D Dodam może jeszcze, że widok Olivii Widlde całującej faceta starszego od niej o szesnaście lat był totally anticlimactic.
Z kolei dzisiaj z zmaratonowałam sobie "Miłość i inne używki" (Anne Hathaway i Jake Gyllenhaal w rolach głównych; film poza tytułem nie ma nic wspólnego z książką Jamiego Reidy) i "Soul Kitchen" (bardzo przyzwoita niemiecka komedia o perypetiach właściciela restauracji). W weekend obejrzałam też "Atonement" (świetna muzyka, piękne zdjęcia, zaskakujące zakończenie ale niestety mało przekonywująca Keira Knightley).
W weekend może uda mi się wyciągnąć moją połówkę na "Króla lwa" albo "The Begginers".
Saturday, August 27, 2011 Nadrabiania zaległości filmowych ciąg dalszy. W ciągu ostatnich kilku dni obejrzałam miniserial BBC "Emma" (nowa wersja z 2009 roku), "Mansfield Park" (wersja z 2007 z Billie Piper w roli głównej), "Wanted" z McAvoyem i trzy części X-Menów (które już wcześniej widziałam ale z przyjemnością sobie odświeżyłam). Następne na liście do obejrzenia mam "Atonement" (znowu McAvoy <3), "Hunger" (Fassbender jako Bobby Sands) i "Becoming Jane" (z Anne Hathaway jako Jane Austen).
BTW! Właśnie się dowiedziałam, że do kin weszła właśnie odświeżona cyfrowo wersja "Króla lwa"! Idę! *piszczy z radości*
Sunday, August 21, 2011 Nie lubię niedziel. Zwłaszcza, gdy nie mam nic konkretnego do roboty (pranie zrobiłam w czwartek, mieszkanie sprzątnęłam w piątek, wczoraj odhaczyłam prasowanie) a mój małż jest chory i nie może ze mną wyjść na spacer.
Żeby nie spędzić całego dnia przed komputerem wybrałam się na zakupy do Leklerka po pilniczek do paznokci, który był mi dzisiaj strasznieokrutnieniezbędnnie potrzebny XD
Po powrocie do domu urządziłam sobie mały maraton filmowy. Obejrzałam "Penelope" z Christiną Ricci, Peterem Dinklagem, Burnem Gormanem i oczywiście Jamesem McAvoyem (dlaczego o tak fajnym filmie dowiaduję się pięć lat po premierze???)a potem wzięłam się za "The Young Victoria" (Paul Bettany <3).
Mam ochotę na mpregowego fika do X-Menów (albo Thora), takiego z wyważoną ilością fluffu/angstu (I nie, zegar biologiczny wcale mi nie tyka, po prostu mam takiego mpregowego kinka, nie dorabiajmy do tego ideologii).
Rzucam w cholerę mmorpg (sukcesywnie będę kasować moje toony: dzisiaj na pierwszy ogień poszedł orzeszek i fassavoy; patyczka trochę mi szkoda, bo eq ma fajne i koks z niego przedni), za dużo czasu (i kasy niestety też) ta gra pochłania, wolę obejrzeć film/poczytać/porysować/porobić coś konstruktywnego niż ślęczeć nad pixelami i męczyć oczy.
BTW! Idę spać bo mój błędnik wyraźnie daje mi do zrozumienia, że ma dość patrzenia w monitor i chce już spać.
Saturday, August 20, 2011 Dzisiaj zrobiłam sobie na Szajce postać o nicku "Fassavoy" (bo trzeba jakoś dać ujście fangirlizmowi XD).
Thursday, August 18, 2011 Ufff. Tym razem z Londynu (w którym byliśmy razem z moim małżem i Med) przywiozłam sobie niewiele pamiątek (nastawiłam się na ciuchowe zakupy a okazało się, że nic fajnego sobie nie znalazłam) dlatego postanowiłam upolować sobie kilka drobiazgów w Polsce. Oto rezultaty mojego wczorajszo-dzisiejszego biegania po sklepach:
1. Tunika z cekinową kokardką na dekolcie
2. Kolczyki kupione na przecenie za 5 zł! (w Orsay)
3. Dwie gumki do włosów
4. Czarny grzebyczek do włosów
5. Korale również z wyprzedaży w Orsay - cena 5 zł!
6. Bluzeczka w oczopląsny wzorek a'la lata 60-te
7. Zestaw długopisów żelowych (przydadzą się do robienia kartek bożonarodzeniowych)
8. Tablice szkolne: gramatyka angielska (PWN)
9. Peeling gruboziarnisty do cery wrażliwej i naczynkowej firmy Perfecta
10. Zestaw drewnianych koralików (dla mojej bratanicy)
11. Owocowe herbaty Lipton: Czar porzeczki z dziką różą i Rozkosz cytrusów



W jednym z osiedlowych lumpeksów wypatrzyłam też nowiutki, uroczy (różowy w srebrne gwiazdki) podręczny zestaw do manicure i pedicure:


A! W poniedziałek na spacerze z Miho na parkingu koło marketu natknęłyśmy się samochód - damę z rzęskami:
Wednesday, August 17, 2011 Ha ha! Myślałam, że po tylu latach już więcej posta na tym blogu nie dodam ale jak widać moje mocne postanowienie rozpukło się pod naporem nagromadzonej we mnie chęci podzielenia się z internetowym eterem moim wesołym angstem (kto tego słówka jeszcze dzisiaj używa poza nami, pitasowymi dinozaurami? ;D).
Od 2006 trochę się u mnie zmieniło. Choć jak widać dalej buduję zdania wielokrotnie złożone, w których sens gubi się przy drugiej linijce. *wink*
Wyprowadziłam się z domu rodzinnego, wyszłam za mąż, znalazłam pracę i tak jakoś trwam w tym kołowrotku praca-dom-praca-dom.
Ciągle jestem fangirlem, lubię sobie popiszczeć na Harrym Potterze i X-Menach (X-Men First Class i pairing Charles&Erik moja nowa miłość) ale dzisiaj nie wydałabym już kilkuset funtów na mangi *przypomina sobie rok 2002 i osiemdziesiąt tomów makulatury przywiezionej z Londynowa* (jejkujakajagłupiabyłamomg!)
Bóle głowy nie dokuczają mi już tak często, nie piję też kawy (nawet mrożonej) bo przestała mi smakować, z komputerów stacjonarnych przerzuciłam się na laptopy a rysunki tworzę (jak już w końcu złapię wenę, która notorycznie mi ucieka) głównie na tablecie.
Muzycznie bez zmian, dalej lubię new romantic i lata osiemdziesiąte, choć nie jestem już w stanie wysłuchać choćby fragmentu piosenki Within Temptation albo The Rasmus (choć nowa piosenka wokalisty "HEAVY" jest fajna XD).
Spełniłam swoje marzenie o posiadaniu kota i obecnie jestem dumną współwłaścicielką futrzaka o imieniu Puśka (nie patrzcie na mnie, imię wymyślił mój szanowny małż :D).
Od czasu do czasu nachodzi mnie ochota na terapeutyczne czyszczenie mieszkania z niepotrzebnych rupieci ale wtedy po prostu szoruję brodzik, umywalki i kuchenkę (jak mi coś dopiecze to myję też kafelki :D).
W tak zwanym międzyczasie zaszczepiłam się na gry MMORPG i od czasu do czasu (kiedyś codziennie, obecnie coraz mniej) biegam sobie wojem po mapce wymachując shiny mieczem.
Tyle z bociankowego update'u.
Ponieważ to miejsce i tak nie jest przez nikogo (poza mną) odwiedzane, to pozwolę sobie na chwilę starego, dobrego fangirlowego pisku (tak bez wyraźnego powodu):
SQUEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!
Friday, February 17, 2006 Wprawdzie Tom Felton nie umywa się do Alana Rickmana, ale najwyraźiej wygrała moja słabość do węży i koloru zielonego ;>
WELCOME BACK DRACO! :D
Tuesday, February 14, 2006 Z okazji walentynek tymczasowa zmiana dekoracji.Żebym miała w dzisiejszym dniu na czym oko zawiesić >w<
|