See me later Potter. Monday, November 28, 2005
I really, REALLY wanna see HP GoF once again! Do kwietnia (data wydania filmu na DVD za granicą) to ja zdążę trzy razy osiwieć i zeżreć skórę po łokcie >.<
Przy okazji: Chcę iść na "Narnię"! Dlaczego premiera jest przewidziana dopiero na styczeń?
Aaaaaargh!Wracam do dłubania nowego layouta, święta idą, trzeba coś posępnego wstawić.
I can teach you how to bottle fame, brew glory itd :D Friday, November 25, 2005
Witam wszystkich.Tak, jeszcze żyję i czasami nawet tutaj zaglądam, czego dowodem jest dzisiejsza notka.
Przeżywam nawrót fangirlismu i potteromanii (a mówiąc bardziej dokładnie snape-manii;)). Wszystko to zasługa Kasi, która namówiła mnie na czyanie fanfików dziwnych treści.Dzięki niej przekonałam się, że najlepszym pairingiem HP wcale nie jest Syriusz x Lupin tylko Snape x Harry XD.
W ramach pielęgnowania mojej nowej manii wybrałam się wczoraj z Magdą na przedpremieowy pokaz "Harrego Pottera i Czary Ognia".O wrażeniach z seansu poniżej.
Notka z godziny 23.38; SPOILERS AHEAD
Tuż po przedpremierowym seansie "HP GoF", będąc świeżo naładowana gigantyczną dawką fangirlismu, stwierdzam: film jest-patrząc obiektywnie-całkiem niezły, patrząc mniej obiektywnie-bardzo dobry!
Misrzostwa świata w quidditchu zostały ptraktowane po macoszem: pominięty został całkowicie wątek (jakjejtambyło) Mróżki, Malfoyowie mignęli gdzieś na trybunach, zero latających mugoli, pojawia się za to w końcu Voldie w swojej małej, oślizgłej postaci.
Kilkanaście początkowych minut przypomina bardziej posklejane na chybił-trafił ujęcia niż film pełnometrażowy.Kto nie czytał książk może miec problemy z połapaniem się w akcji.
Na całe szczęście dla widza po tych kilkunastu minuach wszystko nabiera rozpędu i wydarzenia bardziej zaczynają trzymać się kupy.
W całym filmie stwierdzam rażący niedobór scen ze Snapem, było ich raptem kilka, z czego tylko w dwóch, góra trzech Rickman miał do wygłoszenia jakieś kwestie.W pozostałych scenach tylko usmiechał się ironicznie/rzucał na boki złosliwe spojrzenia.Robił to na szczęście w tak cudowny sposób, że nie mogłam się powstrzymać od niewielkich wybuchów fanowskiej radości :) Miałam nadzieję, że pod koniec filmu zobaczymy znamię na przedramieniu Severusa, niestety reżyser najwyraźniej nie uznał tej sceny za wartą pokazania.Sigh.Wdzięczna mu natomiast jestem za scenę z mankiecikami (kto widzial, ten skojarzy:)) i rozmowę z Potterem w "pomieszczeniu z chemią gospodarczą" XD *SLASH!SLASH!*
Kolejną postacią, która podbiła moje serce jest wspomniany już wcześniej Voldie-w tej roli Ralphik Fiennes.Pomimo niewielkiej charakteryzacji (która ograniczyła się do zamaskwania nosa i wykrzywienia kilku zębów) wyglądał tak surrealistycznie, że momentami czułam ciarki na plecach (tak, ten facet ma coś hipnotyzującego w oczach *_*). Już nie żałuję, że nie obsadzono go w roli Lupina :D
Z innych postaci warto zwrócic uwagę na Karkaroffa (kawał niezłego mięsa, tylko przydałoby się go na czyszczenie szkliwa do dentysty wysłać), Cedricu (słodki uke) i Krumie (wielki, zarośnięty misiak).
O efektach i muzyce wypowiadać się nie mogę bo te pierwsze uznałam za tak naturalne w świecie magii, że kompletnie ich nie analizowałam, a tej drugiej najzwyczajniej nie słuchałam, skoro jednak nie przeszkadzała w odbiorze filmu, znaczy że nie była zła (raz tylko zauważyłam, że coś tam w tle a'la LOTR w tle przebija).
scena, która mnie najbardziej w filmie rozdrażniła: świąteczny bal, a dokładniej: krótki (na szczęście) moment w którym miałam wrażenie, że oglądam amerykańską studniówkę >.<
Ogólnie film mi się podobał, odbiór ułatwiała świetnie reagujaca na wszelkie podtekty (fangirls are among us!) widownia i zimowa aura za oknami.Ja chcę jeszcze raz do kina!!!
A na zakończenie Karkaroff and Snape in the
snow :D
Wszystkim panom w dniu ich święta wszystkiego naj! Friday, September 30, 2005
Czy wiecie jakie jest najsmutniejsze zwierzątko na świecie? Odpowiedź brzmi: mężczyzna! A wiecie czemu?! Bo ma piersi bez mleka, ptaszka bez skrzydełek, jajka bez skorupek, no i worek bez pieniedzy. Osiemdziesiąt procent kobiet już nie wychodzi za mąż, bo zrozumiało, że dla 60 gram kiełbasy nie oplaca się brać całego wieprza do domu
Wszystkiego najlepszego >D !
Przecież i tak nikt nie czyta nagłówków. Thursday, September 22, 2005
Wykorzystując chwilowy brak rodzinki urządziłam sobie całodniowy maraton komputerowo-telewizyjny.
Między innymi obejrzałam kilka losowo wybranych odcinków "Czarodziejki z Księżyca" (dzięki którym utwierdziłam się w przekonaniu, że Usagi powinno się wysłać w przestrzeń kosmiczną bez kombinezonu i aparatu tlenowego), "Zapach kobiety" z rewelacyjną sceną w restauracji *_*, "Królową Margot" i z doskoku "Gangi Nowego Jorku" - film wybitnie nudny i ciężkostrawny.Na deser przeczytałam kilka chapterów "Perfect Girl Evolution" i "Fruits Basket" (Tak na marginesie: dokonałam traumatycznego odkrycia.Akito, który do tej pory był jednym z moich ulubionych MĘSKICH bohaterów Fruitsa tak naprawdę jest KOBIETĄ!!!I to ładną.SZOK!!!).Teraz siedzę i zastanawiam się co mogłabym jeszcze dzisiejszej nocy zespuć.Layouta na fanlisting Yamane nawet dzisiaj nie ruszyłam.Whatever.
Notka później. Tuesday, September 13, 2005
Now I'm too tired to write
blog & layout by bosska © 2005 You aren't allowed to copy, use or publish any texts or pictures from this blog without MY permission.Got it? :D
version 0.03: Winter layout. Picture from "The Chronicles of Narnia: The Lion, The Witch, and The Wardrobe" (by C.S. Lewis)
brushes: Chinaberry Brushes, Miss M, VBrush and MBuddha