† Monday, May 9, 2005 †
12:14 a.m.

Gdy jakiś czas temu znalazłam fantastyczną stronę, ściągałam z niej tylko obrazki nie chcąc robić sobie spojlerów. Teraz, gdy już przeszłam grę, odwiedziłam tę stronę ponownie. Zorientowawszy się iż podani tam są seiyuu z wersji japońskiej, rzuciłam się aby dowiedzieć się, kto podkładał głosy. I prawie dostałam zawału... ze szczęścia, tym razem. Bowiem dowiedziałam się, że pod Nicholai'a głos podkłądał... Takehito Koyasu!!! Tak szybko jak się dało zamknęłam drzwi od pokoju, co by rodzice nie słyszeli okrzyków radości :P Normalnie jestem w siódmym niebie. Koyasu idealnie się na Nicholai'a nadaje *___* Gdzieś można dostać japońskie "Shadow Hearts: Covenant" w wersji PAL?!?!?!

PS... ten biś na obrazku to Nicholai :>


† Saturday, May 7, 2005 †
05:20 p.m.

Cóż mogę powiedzieć? Przeszłam "SHADOW HEARTS: COVENANT"! Mam bardzo mieszane uczucia. Ta gra wydaje mi się strasznie krótka, ale nie dlatego, że taka jest, ale dlatego, że przeszłam ją w dwa tygodnie. Równo w dwa tygodnie, bowiem kupiłam ją w Empiku 23 kwietnia (czyli tego dnia, gdy wrzuciłam ten cudny lay na który teraz patrzycie :P). W Ultimie jeszzce nie ma. Muszę tam zadzwonić albo wybrać się i odwołac zamówienie. Anyway, teraz wnioski:

1. nienawidzę Anastazji =="
2. Kurando jest cudny *_____*
3. Karin, mimo rudych włosów, jest irytująca, nie przepadam za nią
4. tylko pierwszy strój Karin był fajny, pozostałe - jakby ladacznicą była =="
5. czemu Karin, Lucia, Ouka i Veronica miała AŻ TAK WIELKI biust? =="
6. pierwsze zakończenie znacznie fajniejsze niż drugie, oj, znacznie
7. Alice pojawiła się we wspomnieniach Yuri'ego - ona jest śliczna *___*
8. zakończenia niedoskonałe, ale ujdą, zwłaszcza pierwsze

Tradycyjnie - narazie to tyle, jak mi się coś przypomni, to dopiszę :P

PS... widzieliście TO? *___*


† Tuesday, May 3, 2005 †
09:17 p.m.

Doszłam do wniosku, że czas na nową notę, ale nie wiem o czym pisać. Hmm... Chyba nie wspominałam, że olałam Ultimę i "Shadow Hearts: Covenant" kupiłam sobie w Empiku na Marszałkowskiej? No więc, po niecałych 10 dniach grania mam 40 godzin na koncie i zostały mi tylko subquesty i ostatni duengon. Niby dwa subquesty już mam za sobą, ale jeszcze duuużo ich zostało x____X

Karin mnie wkurza. Tak się cieszyłam, że wreszcie jakaś rudowłosa w jRPGu, a tu taki zawód. Millenia pozostaje więc sama na placu boju. Alice jest fajniejsza. Mimo iż wygląda na słotką niewinną panienkę, wcale takim aniołem nie jest. Jest bardziej charakterna niz Karin. Szkoda, że ją uśmiercili ;_____; Na pocieszenie znalazłam sobie takie coś:


Po długim weekendzie grania w "Shadow Heartsy" postanowiłam sobie nieco od nich odpocząć, bo jak wiadomo finałowy boss nie ucieknie i zawsze będzie mozna go sklepać. Postanowiłam także robić jednego subquesta dziennie. Znaczy, do weekendu następnego tak będzie :P

Wiem, że ten rozkoszny animowany gif klimatem do laya nie pasuje, więc wiecie co JA powiem? A kij z tym! :P

EDIT (04.05): zauważyliście, że jak kliknie się na komentarze to gif przestaje się animować? o___O

EDIT (07.05): chyba częste zmienianie layów mam już za sobą... kiedyś potrafiłam co tydzień dawać nowego laya, ale to było w czasach, gdy uczyłam się HTML'a... a teraz, gdy już coś umiem, częstoliwość robienia i zmieniania layów spadłą, zwłaszcza po przetrzymanym layu z Jin'em (60 dni) - aktualny lay jest już 15 dni, a ja ani pomysłu, ani chęci na nowego laya nie mam. Czy to dobrze? Sama nie wiem. Wiem tylko z kim następny lay będzie :P


† Saturday, April 23, 2005 †
01:32 a.m.

     W ciągu tych trzech ostatnich tygodni trochę się działo, ale jako iż nie chciało mi się pisać, nie dowiecie się co to było, a poza tym ja już nie pamiętam. Istotnym jest fakt, że lay który włanie pożegnaliśmy, było równe sześćdziesiąt dni. Tak, dobrze widzicie - 60 dni, a to tylko o sześć dni mniej niż wynosi rekord. Z początku chciałam do owego rekordu dobić, ale tak mnie ten lay zaczął już wnerwiać - co nie znaczy, że i obecny na nim Jin także, bo co to, to nie, Jin NIGDY mi się nie znudzi! - a poza tym na horyzoncie pojawiła się nowa faza.      "Batman" to komiks, który lubię odkąd pamiętam. Batman to jedyny superbohater, który nie posiada nadprzyrodzonych mocy, dzięki czemu jego mózg nie jest zmiękczony i wie, jak go używać. Poza tym, to jedyny superbohater - przynajmniej tak było w 1990 roku, gdy brat kupił mi mój pierwszy komiks - który nie nosił kolorowych, zazwyczaj czerwono-niebieskich, badziewnych majtek i jako jedyny był MROCZNY. A jako iż od najłodszych lat wykazywałam zainteresowanie mrokiem *chwila na śmiech* (choć gdy miałam sześć lat, kilka z stron z jednego "Batmana", gdzie Gacek walczył na cmentarzu z kolesiami ucharakteryzowanymi na zombie, przeskakiwałam, gdy czytałam komiks późno w nocy), polubiłam Batmana i tak mi zostało! Przez podstawówkę dzielnie oglądałąm każdy oscinek kreskówki (wówczas na Polsacie) i nie zrażałam się tym, że kumple się ze mnie naśmiewali. Tak! Byłam jedyną osobą w klasie, która oglądałą rysunkowego "Batmana" i go lubiła. I teraz tęsknię za tą kreskówką, bo bardzo fajna była. Gdy leciała na Cartoon Network, też oglądałam, choć może nie codziennie, bo wszystkich odcinków się prawie na pamięć nauczyłam *ponownie, czas na śmiech*. Potem był "Batman Przyszłości" (jedyne co ma fajne to czołówka) co dla mnie jest istną profanacją!! A jeśli już mowa o CN...
     Od dwóch czy trzech lat, na Cartoon Network leci szalenie ambitna kreskówka "Liga Sprawiedliwych". Poza Batmanem tak trochę lepiej znałam tylko wielkiego, przygłupiego kolesia w czerwonych gaciach, czyli Supermana (tak, niektórzy już zapewne słusznie zauważyli, że Supermana nie lubię). O części tylko słyszałam, lub znam bardzo słabo - Flash, Wonder Woman, Zielona Latarnia (albo jak to delikatnie określił Lobo - tak, TEN Lobo - 'Zielone Skarpetki'). A o Hawk Girl i Jean'ie (znanym także jako Marsjanin - tak, on jest Marsjaninem pochdzącym z planety Mars) - nic nie słyszałam. A jako iż coś co jest koktajlem z siedmiu superbohaterów, nie może być fajne, więc to olewałam. Poza jednym odcinkiem: jakieś dwa lata temu, w pewny sobotni poranek bardzo się nudziłam, więc włączyłam CN i akurat była Liga i następnego dnia nie oglądałąbym jej wcale, gdyby nie fakt, że Joker przywalił walizką pełną kamieni Batmanowi w łeb - chciałam wiedzieć, co będzie dalej, dlatego obejrzałam. Przez dwa lata widziałam może jeszcze z jeden odcinek i to nie cały. Aż nagle, około miesiąca temu zaczęło się... I wszystko przez iaido i telewizor w pokoju! "Liga Sprawiedliwych" leci tak ok. 19 i gdy się kończy, wiem, że trzeba się juz na trening zbierać. W jeden poniedziałek obejrzałam sobie kawałek LS, potem w czwartek i znów w poniedziałek. A jako iż w LS każda historia jest w dwóch odcinkach (poza początkiem i końcem, wtedy są trzy), oglądałam i w inne dni aby wiedzieć jak się skończy *kolejna przerwa na śmiech*. I w pewnym momencie uświadomiłam sobie coś: a.) bardzo lubię Batmana, b.) "Liga Sprawiedliwych" to jedyna rzecz z Batmanem jaka leci w telewizji. Więc skończyło się na tym, że LS oglądam codziennie. Bo w weekendy też leci =="
     Z tej moje nagłej fazy na Batmana, złapało mnie także na filmy o nim. Ale bynajmniej nie wszystkie. "Batman Forever" oraz "Batman i Robin" to straszne szjastwa i profanacja. A Dżordż Klunej jako Bruce Wayne / Batman to już szczyt tej profanacji! I do tego Alicja Silwerstołne! Bueueueue! Oczywiście z miejsca gdy przyszła mi ta faza, zaczęłam rozglądać się za "Powrotem Batmana" na dvd, ale nie mogę znaleść v___v Ale jeszcze nie we wszystkich empikach byłam!!
     No dobra, miała być długa nota, i chyba takowa wyszła. Mam nadzieję, że wystarczająco. Dobra, idę coś zjeść, bo mój żołądek domaga się więcej uwagi.
     Dobranoc, i niech Bundz będzie z wami!!




† Guest Book look
join

† About
lay
dislikes
gallery
friendtest

† Citizens
Ae Aya Cat Filia Glorya Iris Katt Kira Kru Marr Meg Meo Nati Ran Set Setsu Suni Tifa Tony Veg Vis Xell

† Gamble
Sowers Autre Eldorado

† Drugs
taken:
here
produced:
Mitsurugi Zell & Quisty Mitsu & Taki Yukimura Hanzo

† Archive
from prior to & afterwards lycos times
61 45 43 42 41 40 39 38 37 36 35 34 33 32 31 30 29 28 27 26